Wybudzenie ze śpiączki

Mam na imię Kasia. Z Grzesiem poznaliśmy się 14 lat temu w Hiszpanii. 12 lat temu pobraliśmy się w tym kościele – w Świętym Wojciechu. Urodziła nam się córeczka. Życie było piękne, aż do dnia 17 listopada 2013 roku, kiedy to w skutek nagłego zatrzymania krążenia, Grzesiu zapadł w śpiączkę. Kieleccy lekarze nie dawali mu żadnych szans, mówili, że stan jest wegetatywny i nie rokuje. Modliłam się każdego dnia, w Kościołach odprawiane były Msze Święte w jego intencji, a ja zaczęłam uczęszczać na Msze z łaską uzdrowienia mając w sercu jedną intencję – „Panie Jezu, nie zabieraj go nam”. Czułam, że mamy opiekę, że wiara i nadzieja jest w nas. 5 sierpnia 2014 roku, po 9 miesiącach śpiączki Grzesiu obudził się, zaczął mówić pojedyncze słowa. Dziś nadal przebywa w Toruniu, przechodzi rehabilitację i wierzymy całym sercem, że Jezus jest z nami.