Zaufanie Panu Bogu w trudnościach

We wrześniu kiedy wróciłem z kolonii
Caritas oraz z wycieczki obozu harcerskiego do Włoch i Watykanu byłem zadłużony
na kilka tysięcy złotych. W tym czasie naderwałem mięśnie łydki. Sytuacja ta
bardzo mnie przytłoczyła, ponieważ kontuzja uniemożliwiała mi podjęcie pracy.
Byłem w tym wszystkim zagubiony i zacząłem tracić wiarę…

Wtedy trafiłem na grupę modlitewną „W
Pieczy Najwyższego” w parafii Św. Józefa, która wysłuchała mnie, pomodliła się
i wysłała sms-y o pracę dla mnie. Spotkałem się również na modlitwie
indywidualnej z Księdzem Jarosławem, który prowadzi msze święte z modlitwą o
uzdrowienie i uwolnienie w parafii Św. Wojciecha w Kielcach i który modlił się
nade mną. Po tej modlitwie zaufałem Panu Bogu!

Już w listopadzie odważyłem się zapisać
na siłownię. Obecnie mam tyle pracy i tak dobre zarobki, że nie wiem kiedy
miałem tyle zajęć i oszczędności. Udało mi się zrobić kominek w domu, który
działa po 25-ciu latach braku ognia, a w domu w końcu jest ciepło. Poza tym
zapłaciłem czynsz za dom na 6 miesięcy i mam pieniądze na spędzenie ferii
zimowych w Tatrach. Zostało mi jeszcze kilka tysięcy złotych na publikację
książki arcybiskupa Sheena „Odnowa i pojednanie”.

Chwała Panu!

Ufam Bogu i wracam do ciężkiej pracy w
szkole jako katecheta.

Jan K.