Uwolnienie od bałwochwalczej miłości do drugiego człowieka

Pragnę podzielić się z wami swoim
doświadczeniem tego jak dotknął mnie Bóg Ojciec, jak otworzył moje oczy,
uwolnił mnie i przemienił  moje życie. Skupię się tylko na jednym z
wielu aspektów z jakich Pan mnie uwolnił, a mianowicie na bałwochwalstwie i na
grzechowi przeciwko pierwszemu przykazaniu. Jest to grzech tak rzadko przez nas
uświadamiany i grzech z którego większość z nas się nie spowiada, a wielu z nas
go popełnia.

Ten grzech w moim życiu był niepozorny,
bo objawiał się jako zakochanie w drugim człowieku, ukrywał się pod pozorem
miłości, a wcale nie była to miłość tylko zniewolenie. Tak działa właśnie
szatan – jest podstępny i ukrywa się, aby go nie zdemaskować i nie pozbyć się
go.

Być może zastanawiacie się co złego może
być w zakochaniu. Zakochanie może być złe jeśli będziemy kochać bardziej
człowieka niż Boga, kiedy będziemy stawiać człowieka na pierwszym miejscu a nie
Boga. Tak było właśnie ze mną. Zakochałam się tak w moim chłopaku, że wszystko
inne przestało się liczyć, on był dla mnie najważniejszy i dla niego byłam w
stanie zrobić wszystko. Najgorsze było to, że miłość do człowieka zepchnęła
Boga na dalszy plan, a ja tego w ogóle nie widziałam, wydawało mi się, że
wszystko jest ok.  Szatan stwarzał w moim życiu uczucie pozornego
szczęścia. Wydawało mi się, że mam wszystko, że jestem szczęśliwa jak nigdy
dotąd. A tak naprawdę było to tylko złudzenie. Byłam tak zaślepiona miłością do
człowieka, że nie widziałam tego, że stał się on moim bożkiem. Nie byłam
świadoma tego jak ciężki grzech popełniam, że grzeszyłam przeciwko pierwszemu
przykazaniu, a nigdy się z tego nie spowiadałam.

Pan Bóg okazał się jednak tak wspaniały,
wielki i dobry, że ponad rok temu przyprowadził mnie na drugą mszę o
uzdrowienie, jakie odbywały się w parafii Św. Wojciecha. Od tamtej pory Pan
dotykał mnie na każdej mszy o uzdrowienie, na które zaczęłam chodzić co
miesiąc. Dzięki rozmowie z Ks. Pawłem i Ks. Piotrem, którzy posługują modlitwą
o uzdrowienie i uwolnienie w diecezji kieleckiej zdecydowałam się wyspowiadać z
całego życia. Spowiedź generalną odbyłam u Księdza Jarosława, który prowadzi msze
święte z modlitwą o uzdrowienie w parafii Św. Wojciecha w Kielcach. Spowiedź ta
była momentem przełomowym w moim życiu, była szczególnym otwarciem drzwi
Chrystusowi do mojego serca oraz oddaniem Mu moich grzechów, moich słabości,
moich ran oraz żalu jaki nagromadził się w moim sercu przez trudne
doświadczenia życiowe. Od tej pory coraz bardziej zapraszałam Jezusa do mojego
życia i oddawałam się w Jego ręce, oddawałam Mu swoje życie i prosiłam Boga,
aby On mnie przemieniał i uczynił ze mną co zechce, aby mnie uwolnił od tego
wszystkiego co jest złe w moim życiu i co oddala mnie od Niego.

To wymagało konkretnej decyzji ode mnie
i podjęcia konkretnych czynów. Pamiętajcie o tym, że Pan Bóg dał nam wolną wolę
i aby mógł nas uzdrowić i uwolnić musimy tego przede wszystkim chcieć, musimy
chcieć zerwać z grzechem, chcieć zerwać ze złem, bo prawdziwe uzdrowienie i
uwolnienie przyjdzie wtedy kiedy Pan uzdrowi najpierw naszą duszę i nasze
serce, ale ty musisz chcieć zerwać z grzechem, ty musisz chcieć zerwać ze złem
jakie jest w twoim życiu. Pan Bóg cię kocha i szanuje twoją wolną wolę, twoje
wybory i do niczego cię nie zmusza. Ale kiedy oddasz Mu swoje życie i twoim
największym pragnieniem stanie się wypełnianie Woli Ojca doświadczysz tego jak
On cię prowadzi i przemienia ciebie, twoje życie i twoją trudną sytuację, która
być może wydawała ci się bez wyjścia.

Kiedy modliłam się na kolejnej mszy
świętej z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie w parafii Św Wojciecha
powiedziałam podczas adoracji do Jezusa takie słowa: „Jezu Ty wiesz co we mnie
jest złego, Ty znasz mnie lepiej niż ja znam samą siebie, Ty wiesz co jeszcze w
moim sercu potrzebuje uzdrowienia. Proszę Cię zabierz mój grzech, zabierz
wszelkie zło, które jest w moim życiu. Ja sama sobie z tym nie poradzę, ale wiem,
że Ty wszystko możesz, że dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych. Ja jestem
słaba i grzeszna, ale Ty jesteś wielki! Ratuj mnie!”.

Po tej mszy czułam, że wydarzyło się coś
w moim sercu. Poczułam jak Pan Bóg uwolnił mnie od bałwochwalczej miłości do
mojego byłego chłopaka, z którym już się rozstałam, ale nie potrafiłam przestać
go kochać. Czułam jakby ktoś odciął jakiś węzeł, który mnie z nim związywał.
Każdy kto był zakochany dobrze wie o tym, że nikt z dnia na dzień się nie
„odkochuje” i że każde rozstanie z osobą, którą się kocha bardzo boli. A ja tak
po prostu w jednej chwili poczułam obojętność do chłopaka, którego kochałam i
jeśli chodzi o uczucia to już nic do niego nie czułam. Poczułam niesamowitą
wolność i radość, jakby ktoś zdjął ze mnie jakiś ciężar.
Jezus  wszystko może i to On uwolnił mnie w jednym momencie od
bałwochwalczej miłości do człowieka.

Później  spotkałam się jeszcze
z Ks. Jarosławem na modlitwie indywidualnej i kiedy modliliśmy się razem Ks
Jarosław powiedział, że podczas modlitwy zobaczył pewien obraz. Obraz ten
przedstawiał młodego mężczyznę, który był w czarnej, powłóczystej szacie, on
cały był jakby w czarnych pióropuszach, a jego kości pozłacane. Szkielet
mężczyzny rozsypał się i znikł. Po kilku dniach Pan Bóg pomógł mi dokładnie
zrozumieć co oznaczał ten obraz. Był to mój były chłopak, jego szkielet
rozsypał się, bo on zniknął z mojego życia, jego kości były pozłacane a on cały
w czarnych pióropuszach, bo ja uczyniłam sobie z niego bożka. To co Pan Bóg
pozwolił mi zrozumieć i pojąć było dla mnie niesamowitym zaskoczeniem i dopiero
wtedy otworzyły mi się oczy. Zrozumiałam jak bardzo obrażałam Boga stawiając
człowieka i miłość do niego na pierwszym miejscu, zrozumiałam jak ciężki grzech
popełniałam i jak szatan poprzez zakochanie zniewolił mnie i „zaślepił”.

Dziś dziękuję Bogu, że jest tak
troskliwym i kochającym Ojcem, który wyciąga rękę do każdego człowieka i
próbuje każdego wyciągnąć z grzechu, ze zniewolenia. Szatan będzie robił
wszystko, żebyś nie poznał prawdy i nie uświadomił sobie grzechów, które
popełniasz, ale Bóg jest o wiele mocniejszy od szatana i zawsze wychodzi w
poszukiwaniu zabłąkanych owieczek, odnajduje je i obdarza Swoją Miłością.

Dziękuję Bogu, że dał mi poznać prawdę o
sobie samej, bo ta prawda mnie wyzwoliła. Ale żeby poznać prawdę trzeba jej
szukać i do tego was gorąco zachęcam! Stawajcie w szczerości przed Panem Bogiem
i szukajcie prawdy o sobie samych a Dobry Ojciec będzie wam pokazywał co was
zniewala, co jeszcze was od Niego oddziela i co jest grzechem, który
popełniacie, a którego sobie nie uświadamiacie!

We współczesnym świecie dla wielu z nas
ważniejszy od Boga jest drugi człowiek, ważniejsze od Boga są pieniądze,
rodzina, praca, kariera… Szukamy szczęścia w rzeczach tego świata, we wszystkim
tylko nie w Bogu. W ten sposób nigdy nie znajdziemy szczęścia, bo prawdziwe
szczęście daje TYLKO BÓG!!! Człowiek może być naprawdę szczęśliwy dopiero wtedy
kiedy Bóg w jego życiu będzie na pierwszym miejscu. Bóg na pierwszym miejscu
nie powinien być tylko w życiu papieża, biskupów, księży, zakonników i
zakonnic, ale w życiu każdego z nas! Piszę tak, ponieważ tego doświadczyłam i
jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem, bo odnalazłam swoje szczęście w Bogu!

Chwała Panu za wszystko czego
dokonał w moim życiu!